Spis treści

B17

Było
Lot nad oceanem strasznie się przeciągał. Cóż, służba wojenna jest ciężka i niewdzięczna. Często startowało się z jednego lotniska i po dostarczeniu samolotu do punktu przeznaczenia, dostawało się rozkaz kierujący na kolejne - mogące znajdować się na drugim końcu teatru wojennego. Latano bez względu na warunki atmosferyczne, które nad morzem potrafiły się błyskawicznie zmieniać. Załoga zapoznawała się powoli, to ich pierwszy lot zupełnie nowym samolotem. Lot jeszcze nie bojowy, ale już niedługo i taki nastąpi. Ich nowy samolot wyprodukowany przez połączone siły dwóch firm tworzących BVD (Boeing-Vega-Douglas) jeszcze pachniał fabryczną nowością. Zajmując swoje miejsce w przedniej części kadłuba bombardier kolejny raz przegląda instrukcję wyrzutnika bomb. To urządzenie zwane „wyrzutnikiem bomb Swiateckiego” (inżynier Władysław Swiątecki) przystosował modyfikując go do bombardowań powierzchniowych z dużej wysokości inny polski wynalazca - Jerzy Rudlicki. Baza Amendola w południowych Włoszech. To z tego lotniska od 1 listopada 1943 roku Amerykanie, po przerzuceniu do Włoch 15. Armii Powietrznej wyposażonej w B-17, rozpoczęli naloty na obiekty w południowej Francji, północnych Włoszech, południowych Niemczech, Austrii i na Bałkanach. 3 listopada 1944 r. nowiuteńki, błyszczący, pachnący farbą bombowiec B-17G o numerze seryjnym 44-6630 ląduje na tym włoskim lotnisku. Samolot był tak nowy, że oprócz amerykańskich znaków narodowych brak było innych zwyczajowych czy nawet regulaminowych oznaczeń. Udając się na kwatery prawy strzelec pokładowy M.C.Sieling słyszy jeszcze komendę dowódcy porucznika Irvinga G. Emersona:
- Jutro celem wypróbowania nowego samolotu mamy półtoragodzinny lot ćwiczebny w pobliżu lotniska. Zbiórka o 8.45.
- Yes, sir – pada odpowiedz jednak z zauważalną nutą zawodu. Załoga liczyła na dzień wolny.
Następnego dnia Sieling podczas zapoznawania się z listą zadań zauważył, że załoga została wyznaczona do lotu bojowego już w dniu 6 listopada 1944 r. Zadaniem, które czekało na załogę było zbombardowanie zakładów wojskowych pod Wiedniem.
Był piękny, słoneczny dzień. Coś koło południa, pilotowany pewną ręką dowódcy porucznika Emersona samolot wystartował i po chwilowym przechyle w kierunku północnym wyrównał lot. Silniki swą równą charakterystyczną pracę przekazywały lekkim drżeniem na cały kadłub maszyny. Zaczął się pierwszy lot bojowy. Nawigator donośnym głosem przekazał informację od dowództwa:
- Po starcie dołączyć do formacji na drugiej pozycji za dowódcą.
Pierwsze godziny lotu przebiegają spokojnie. Nagle, będąc już blisko celu otrzymujemy wiadomość, że Wiedeń przykryty jest chmurami. Zawracamy do celu zapasowego - Mariboru. W związku z zbliżaniem się do nowego celu naszego ataku pada komenda od pilota skierowana do bombardiera. I dodatkowo do wszystkich:
-Uwaga Panowie! Proszę pilnie wypatrywać niemieckich myśliwców - właśnie osłona myśliwska zaczęła się wycofywać.
W momencie, kiedy bombardier wykonywał rozkaz wyrzucenia bomb, wybuchający tuż pod nami pocisk przeciwlotniczy uszkodził hydrauliczny system otwierania klap i uwalniania bomb. Wkrótce dostali znowu. Tym razem wybuchy pod silnikiem numer trzy spowodowały jego pożar. Pilot wyłączył silnik i próbował zmienić ustawienie łopat. Ściana ognia artylerii przeciwlotniczej wkrótce otoczyła cała grupę atakującą. Przez radio padła decyzja o wycofaniu w obawie przed rozbiciem.
Lewe podwozie samodzielnie wysunęło się z komory znajdującej się w osłonie silnika. Lot w kierunku Szwajcarii z powodu szybkiej utraty wysokości i niemożności przelotu nad Alpami stawał się nierealny.
- Halo, halo, tu 44-6630. Mamy poważną awarię proszę o zgodę na przelot i lądowanie na lotnisku zapasowym – prośba dotyczyła zgody na lądowanie na "tajnym" lądowisku na wyspie Vis w pobliżu wybrzeża Jugosławii.
- Uwaga załoga! Pozbywamy się wszystkiego z pokładu samolotu, co nie jest niezbędne. Wyrzucamy wszystko, co się da. Zostaje tylko radiostacja i my. Musimy maksymalnie zmniejszyć wagę – polecenia dowódcy były jednoznaczne.
W pewnym momencie załoga obserwuje na niebie, lecący od strony zachodniej samolot ciągnący za sobą długą smugę dymu. Przeleciał obok i pomknął w dal. Już nad wyspą Vis podczas podchodzenie do lądowania słychać wyraźny głos mechanika:
- Silnik numer cztery zatrzymał się z braku paliwa.
Nagle nad lotniskiem pojawia się czerwona flara nakazująca zatoczenie kręgu. Prawdopodobnie z powodu lądowania poprzednika. Pilot ostro podniósł samolot odchodząc na drugi krąg. Wykonując lewy łuk nad Adriatykiem ostatni silnik odmówił posłuszeństwa także z powodu braku paliwa. Dowódca podejmuje desperacka próbę lądowania na wodzie. Później strzelec pokładowy M. C. Sieling opowie:
-Kiedy wpatrywałem się w wodę szybko przesuwającą się pod nami, moja uprząż spadochronowa zaczepiła się o wystające druty i zostałem uwięziony przy łożach bombowych. Nacisnąłem przycisk zwalniający zapadkę, wyskoczyłem z uprzęży i kiedy otworzyłem drzwi do przedziału radiowego uderzyliśmy w ścianę wody. Rzuciło mną do przodu i uderzyłem w przeciwległą ścianę.
Po około 10 minutach utrzymywania się na powierzchni samolot powoli, dziobem w dół, zanurzył się w morzu i zatonął. Cała załoga zdążyła się ewakuować.
Obecnie
Spokojne morze Adriatyku z łagodnym i przyjemnym wiatrem północno-zachodnim charakterystycznym dla lata - mistralem stwarza idealne warunki do nurkowań na wraku amerykańskiego ciężkiego bombowca. Donośny głos naszego Przewodnika próbuje zdominować jednostajny szum pracującego silnika naszej łodzi.
Odprawa
- Koledzy! Witam na kolejnym miejscu nurkowym. Dziś mamy przyjemność zanurkować na jednym z kultowych wraków Adriatyku. Przed nami - a raczej pod nami na głębokości około70 m - ciężki samolot bombowy Boeing B-17 Flying Fortress. To dolnopłat z usterzeniem klasycznym, konstrukcją metalową, podwoziem jednogoleniowym, chowanym w locie – tu wypuszczonym. Napędzany czterema silnikami gwiazdowymi, 9-cylindrowmi o mocy 1200 KM każdy. Śmigła trójłopatowe metalowe, przestawialne. KRAJ POCHODZENIA: Stany Zjednoczone, 340 Eskadra Bombowa, 97 Grupa Bombowa. WYMIARY: Długość = 22.677 m, rozpiętość skrzydeł = 31.633 m. Produkowany przez 10 lat. Wyprodukowano prawie 13 000 tych bombowców. B-17 zrzuciły w czasie II Wojny Światowej więcej bomb niż jakikolwiek inny amerykański samolot na świecie.
Wrak leży na dnie w pozycji „startowej” W przedniej części kadłuba stanowisko bombardiera, nawigatora i strzelca pokładowego, za nim kabina pilotów, w środkowej części komora bombowa i stanowisko radiooperatora. W osobnych stanowiskach kolejni strzelcy pokładowi. Głębokość maksymalna 72m osiągalna poniżej pionowego statecznika w tylnej części wraka.
- Zejście klasyczne przy linie referencyjnej, sugerowane wyjście po dnie w kierunku pobliskiej ściany i tamże przy ścianie planowana jest dekompresja.
- Przypominam o zaindeksowaniu w waszych kompasach kierunku na ścianę.
Zanurzając się wzdłuż liny opustowej, na głębokości 40 m dostrzegamy pojawiającą się stopniowo sylwetkę ogromnego samolotu, stojącego w ciszy i spokoju, gotowego do lotu - jakby za chwilę miał się wznieść w powietrze. Wrak spoczywa na jasnym piaszczystym dnie. Opadamy na skrzydło i płyniemy wzdłuż kadłuba w kierunku ogona. To kolos z czterema silnikami i potężnymi śmigłami. Widzimy działka karabinów maszynowych, a kompletna, lekko tylko pognieciona kabina pozostawia niezapomniane wrażenia. Zaglądamy do wnętrza samolotu przez otwarty na lewym boku luk, dalej przepływając pod skrzydłem opływamy kabinę. Planowany na 18 minut czas denny dobiegł końca. Zgodnie z planem jedna grupa wraca, wynurzając się przy linie, my z Piotrem i Krisem płyniemy jeszcze do oddalonej o około 60-70 m ściany i tam zaczynamy wynurzenie z przerwami na głębokie przystanki dekompresyjne (deep stopy), planowane przystanki dekompresyjne i zmiany gazów.
Wrak samolotu, którego rozpiętość skrzydeł wynosi 32 metry, leży na dnie zatoki Rukavac, niedaleko od południowego wybrzeża Visu i jest praktycznie nietknięty. Pozycja wiecznego spoczynku bombowca B-17 należy do najpiękniejszych miejsc nurkowych całego Morza Adriatyckiego.

Comments on Było, nie minęło…

Bądź pierwszym komentującym
Proszę się zalogować przed dodaniem komentarza

Romek M. Hłobaż

Romek Hłobaż
- nurek zawodowy i techniczny, NAUI CD, instruktor nurkowania i trener wielu federacji, wydał ponad 1600 certyfikatów, wyszkolił ponad 70 instruktorów, oraz wielu znanych polskich nurków technicznych. Wyróżniony za osiągnięcia dydaktyczno/wychowawcze państwowym odznaczeniem - Medal Komisji Edukacji Narodowej. Odbył w swojej karierze ponad 6000 nurkowań na akwenach całego świata, uczestniczył, jako konsultant i nurek zabezpieczający w rekordzie głębokości Polski i innych ciekawych projektach nurkowych. Mając świadomość ryzyka i respekt niezałuszony rutyną, głębokość 100 m przekraczał kilkadziesiąt razy a jego wiedza, spokój i opanowanie, wielu pozwoliła na bezpieczny powrót z tej głębokości. Autor filmowych zdjęć specjalnych - www.filmpolski.pll i książki „Dotknąć Głębi” www.dotknacglebi.pl

Logowanie

Zarejestruj się
Zapamiętaj mnie
Nie pamiętam loginu  Nie pamiętam hasła Nowy link aktywacyjny
Ta strona używa plików cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Jeżeli nie wyłączyłeś COOKIES w Swojej przeglądarce, nasza strona będzie używała ich zgodnie z ogólnie przyjętymi standardami sieciowymi. Ich celem jest identyfikacja komputera użytkownika w celu szybszego dostępu do niezbędnych zasobów oraz w celu gromadzenia danych statystycznych.