Wszystko już było!
Ale czy na pewno?
Czyli poszukiwanie zaginionego Archa!

Dahab – złoty piasek, Synaj – wszystko(dużo) się Tutaj zaczęło, Zatoka Akaba – błękitne wody M. Czerwonego z całym kolorowym urozmaiconym życiem podwodnym. Wielu z nas moczyło tu swoje stopy, sporo z nas nurkowało tu wielokrotnie. Niektórzy to właśnie tu doświadczali pierwszych wrażeń przygody nurkowań głębokich. Miejsce kultowe, zawsze ekscytujące kolorytem rafy. Do tego słynne destynacje takie jak Caves, Canyon, Neptun Cave, Litle Canyon czy prze słynna Blue Hole. Większość z nas lubi tu wracać to taka nasza palingeneza światów czy inaczej filozofia apokatastasis – koncepcja wiecznego powrotu. Sięgając do motyw reminiscencji ‘robimy’ kolejny raz nurkowanie w miejscu znanym koncentrując się na głębokościach, zmianach gazu, runtimach, bo cóż się może nowego wydarzyć? Taki nasz „Dzień Świstaka”( film zainspirowany ideą wiecznego powrotu). Jesteśmy w Dahab od 2001 roku kilka razy do roku.

Po około 30 minutach jazdy pustynnymi bezdrożami tym razem w kierunku północnym docieramy na miejsce. Przed nami The Bells i Arch BlueHole. Słynna stumetrowa przepaść w platformie koralowej, niespełna parę metrów od brzegu. Ściana między Bells a Blue Hole spada stromo do dużych głębokości. Idealne miejsce dla nurkowań typu tech diving. Przepiękna ściana z mnóstwem nawisów i jaskiń pełnych barwnych miękkich korali. Znaczna część nurków przyjeżdżających do Dahab chciałaby przepłynąć pod łukiem w Blue Hole, sławnym Arch’em, na głębokości ok. 55 m. Jednak wielu z nich nie docenia tego nurkowania i wpływu narkozy azotowej, wielu z nich bez pomocy swojego partnera już by się nie wynurzyło. A niektórzy naprawdę się nie wynurzyli! Tutaj pozostało na zawsze wielu pasjonatów wielkiego błękitu. Między Bells a Blue Hole ściana spada stromo z łatwym wejściem w tylko paru miejscach wybrzeża. Wpływając na głębokości 7 m do BLUE HOLE – słynnej mrocznie rozsławionej przepaści w platformie koralowej często spotykamy kolorowego Nemo (Amphiprion). To Błazenek, który żyje tutaj w harmonii z morskimi liliami i anemonami. W zamian za dostarczany im pokarm, ukwiały chronią je.

Realizując plany szkoleniowe z ludźmi którzy rzecz by można już ‘coś wiedzą o nurkowaniu” tzn na poziomach nurka trymiskowego przez kolejne lata ścianę od The Bels do BH wiele ekip spenetrowało do głębokości grubo przekraczających sto metrów. Podwodne ‘wyjście’ na pełne morze przez BH na głębokości od 55 do 105 i dalej lekko w prawo do 130-150m wielokrotnie były celem nurkowań. Układ słynnego Archa na BH ma jednak wizualnie nie wiele wspólnego z powierzchniowym układem. Patrząc z perspektywy Camel Rest może się złudnie wydawać ,że słynny łuk jest ledwo parę metrów po lewej stronie od ‘siodła’ (6m) gdzie góra się wpływa do BH. Nic bardziej mylnego. Płynąc z dzwoneczków(The Bells) na głębokości ponad 70 m już w dwunastej minucie znajdujemy się w niebieskiej dziurze(BH). Na głębokościach do 30m zajmuje to około 25/30 minut. Chcą szybko osiągnąć głębokości większe niż 150m najlepiej jest wykorzystać ścianę The Bells/ BH Za każdym razem wiąże się to tez z konieczności nie standardowego wejścia do wody lub dość długim płynięciem po powierzchni omijając chroniona rafę. Pójście pod Archem (bez skutera)wydłuża czas osiągniecia celu do tego jest bardzo meczące. Przy opcji dopłynięcia po powierzchni trzeba rozważyć poza miejscem ‘ataku’ falowanie, prąd wody jak również opcje działania suportu powierzchniowego jak i nurkowego.

Przyjechaliśmy kontynuować penetracje ściany The Bels pełni raczej myśli, podobnych jak u filozofa Heraklita z Efezu u którego świat to wciąż na nowo odgrywany spektakl, za każdym razem w najdrobniejszym szczególe identyczny z poprzednim i tym razem będzie podobnie. Nasza koncepcja ciągłego powrotu przybrała jednak postać podobnej myśli filozoficznej rozwijana na nowo przez Fryderyka Nietzschego. W koncepcji przedstawionej przez Nietzschego świat jawi się jako nieustanne powtarzanie wszelkich czynów i wydarzeń raz popełnionych. Podstawową kwestią jest jaki stosunek przyjmiemy wobec takiego stanu rzeczy. Ale jak mówi mój uczony kolega ‘wejdźmy do szafy i mówmy do rzeczy’. Majowa pogoda w Dahab wydaj się być najlepszą opcja. Po zimie w Polsce szybko akceptujemy temperaturę 35 powietrza i jeszcze szybciej 24 stopnii wody. Plan jest prosty: mimo lekkiego falowania obwieszeni każde 6 butlami płyniemy po powierzchni poprzez ‘siodło’ w lewo w kierunku północnym(TheBells) by w 1/3 odległości do pamiątkowych tablic rozpocząć zanurzenie. Z perspektywy wody po kilku minutach sądzimy, że jest to właściwe planowane miejsce. Opadamy szybko, 60 m zmiana gazu z travel mixu. Bogata w życie i kształty ściana wydaje się być inna. Ale też z tej perspektywy nigdy na nią nie patrzyliśmy. Mijając głębokość 100 m zauważamy, nieoczekiwane pod nami jaśniejsze plamy pojawiającego się dna. Piaszczyste dno łagodnie opada od około 110 m. Dalej pojawiają się ciemniejsze plamy charakterystyczne dla większych głębokości. Jednak miejsce jest całkowicie nowe. Mamy jeszcze ok 5 minut czasu dennego wiec mając po prawej ręce mijana ścianę i stok poruszamy się wolno przegłębiając w kierunku oczekiwanego i znanego nam już widoku – dolnej części wielkie bramy w rafie koralowej zwanego Archem. Układ ściany oraz bliskość opadającego stoku mimo pewnej różnicy dotychczasowych doświadczeń nie zmienia naszych działań. Oczekiwania i emocje są tak duże, że pojawiający się ciemny fragment wielkiej wnęki o wysokości 20/25 wydaje się z daleka być oczekiwanym wejściem do BH. Już po paru sekundach jednak rozum wypędza oczekiwania i daje się zauważyć ‘małość’ tej bramy i jej ciemność w głębi. Mijając caverne sygnalizujemy ‘ok”. Kolejny raz sprawdzając jeszcze czas kontynuujemy przyjęty kierunek. Już wiemy, że ‘zaginiecie Archa’ to zbyt wczesne podjęcie decyzji o zanurzeniu co w raz z prądem wody za skutkowało opadnięciem nie za łukiem tylko przed. Możliwe że wystarczyło przepłynąć parę metrów by zorientować się, ale wybraliśmy kierunek przeciwny Czas biegnie nieubłaganie, zapas gazu dennego ułatwia decyzje, że zaprzestajemy poszukiwania do drogi powrotnej znanych nam ścieżek.

"Żadnych ścieżek! Cisza i otchłań bez dna!"
Wszak ty sam, wędrowcze, wybrałeś bezdroże!
Więc oko miej jasne i chłodne jak stal!
Bo będziesz zgubiony, gdy uwierzysz - w grozę”.
Friedrich Nietzsche 1882 r

Planowana też głębokości została osiągnięta - wiec czas powrotu. Mocno rozbudowana urozmaicona ściana uatrakcyjnia wynurzanie, które odbywa się praktycznie w pionie do pierwszej zmiany gazu na 90 m. Wynurzenie trwa nadal przerywane deep stopami które dają możliwości obserwacji zupełnie nowego miejsca z skomplikowanymi kształtami wiszących, przyklejonych, odstających różnych formacji skalnych których walory estetyczne są uzupełnione poprzez widziany w świetle latarek koloryt rożnego rodzaju różnych form biologicznych.

Następnie pierwsze wypłacenie, grzbiet początek którego to 10 metrowy mocno obrośniętym pinakl i inne różnorakie struktury, konstrukcje skalne o proporcjach formie i linii z fantazja, fasonem, formą przez naturę uformowane. Jesteśmy na głębokość 75 m. Kończy się natrafiony grzbiet skalny i wcześniejsza pionowa ściana zmienia się na lekko pochyłą. Wiemy gdzie jesteśmy, ale nie wiemy konkretnie, w którym miejscu a powrót do BH jest możliwy najwcześniej na 6 m tylko w miejscu siodła. Kolejne gazy…Akceleracja desaturacji coraz bogatszymi w tlen gazami przebiega spokojnie. Płynąc na coraz mniejszych głębokościach oglądamy wiele gatunków i rodzajów ryb oraz wiele typów twardych i miękkich korali. Na przystankach deco mam okazję obserwować liczne mięczaki, szkarłupnie, wodorosty, skorupiaki. Na 30 metrze spojrzenie na mieniącą się kolorami Papugorybę (Cetoscarus bicolor). Nazwę zawdzięczającą silnemu pyskowi w kształcie papuziego dzioba, umożliwiającemu obgryzanie raf koralowych. Napotkawszy grupę nurków rekreacyjnych zastanawiamy się czy jest to grupa płynąca z Bells do BH czy z BH na koralowe ogrody. Obwieszeni tyloma butlami nie chcemy już pokonywać zbędnych metrów w poziomie. Czas na zmianę gazu na 11m. Król mórz Neptun lub Posejdon, ewidentnie by zrekompensować nam dodatkowe emocje a może by zaprosić ponownie, przysyła nam na pożegnanie swego dostojnego celebrytę. To dorosły, dostojny osobnik z wyrosłym dużym garbem tłuszczowym na czole, mający ponad 2 m długości i około 190 kg masy ciała. To masywne ciało pokryte dużą, dochodzącą do 10 cm łuską, podpływa bliżej nas. To NAPOLEON inaczej Wargacz garbogłowy nazywany również chelinem napoleońskim (Cheilinus/undulatus) – ryba z rodziny wargaczowatych. Mimo, że pływa najczęściej samotnie, czasami spotykane są w parach. Żywi się głównie mięczakami, które rozgniata silnymi zębami szczękowymi i gardłowymi. Zjada również inne ryby, jeżowce i skorupiaki. Powiedzieliśmy mu dzień dobry i… do zobaczenia! Podziwiając naszego gospodarza zauważmy tuż za nim charakterystyczną formacje skalną mocno obrośniętą wszelkimi rodzajami życia morskiego z duża ilości średnich i małych ryb. To nasze wiejcie do BH od strony pełnego morza, „siodło” po którego przejściu na głębokości 6/7 m będziemy mogli spokojnie kontynuować dekompresję.

Procedury i opcje związane z bojkami dekompresyjnymi są różne w różnych miejscach nurkowych. Tutaj techniczni nurkowie mają dwie bojki – jedną z kolorem, który sygnalizuje potrzebę pomocy ze strony zespołu zabezpieczającego. Po napełnieniu, bojka pędzi do góry bardzo szybko, a linka która ja trzyma musi bezproblemowo się rozwinąć. Nasze źródło sznurka to szpulki z odpowiednia ilością linki. Metod wykonania tej czynności jest wiele. Posiadanie dużej liczby możliwości wykonania tej samej rzeczy wydłuża czas tego wykonania. Zgodnie z prawem Hicksa, to co potrzebujesz to ograniczona możliwość wyboru - tylko tyle ile potrzebne dla kontroli danej sytuacji. Wiec stosujemy sprawdzana i trenowaną metodę. W sytuacji kryzysowej zmniejszenie opcji wyboru szybkość reakcji wzrośnie, ponieważ stracisz mniej czasu na dokonywanie wyboru. Tu mamy spokojnie czas, wiec bez pospiechu. Nasz boja zasygnalizuje naszemu zabezpieczeniu powierzchniowemu że jesteśmy tu i teraz oraz że odbywamy planowana dekompresje. Z suportem podwodnym o siwych J już pewno włosach - po tak długim oczekiwaniu- spotykamy się z radością wzajemną. Dodatkowe gazy pozwalają na bardziej spokojne kontrolowanie manometrów i komputerów gdzie czas i ciśnienie przekładają się na każdy oddech.

Zakończone nurkowania jakże inne, a jednak takie same.

„Są tacy, co potrafią, a są tacy, co nie potrafią. W tym cała rzecz” Kubuś Puchatek
RMH

Comments on „Dzień Świstaka”...?

Bądź pierwszym komentującym
Proszę się zalogować przed dodaniem komentarza

Romek M. Hłobaż

Romek Hłobaż
- nurek zawodowy i techniczny, NAUI CD, instruktor nurkowania i trener wielu federacji, wydał ponad 1600 certyfikatów, wyszkolił ponad 70 instruktorów, oraz wielu znanych polskich nurków technicznych. Wyróżniony za osiągnięcia dydaktyczno/wychowawcze państwowym odznaczeniem - Medal Komisji Edukacji Narodowej. Odbył w swojej karierze ponad 6000 nurkowań na akwenach całego świata, uczestniczył, jako konsultant i nurek zabezpieczający w rekordzie głębokości Polski i innych ciekawych projektach nurkowych. Mając świadomość ryzyka i respekt niezałuszony rutyną, głębokość 100 m przekraczał kilkadziesiąt razy a jego wiedza, spokój i opanowanie, wielu pozwoliła na bezpieczny powrót z tej głębokości. Autor filmowych zdjęć specjalnych - www.filmpolski.pll i książki „Dotknąć Głębi” www.dotknacglebi.pl

Logowanie

Zarejestruj się
Zapamiętaj mnie
Nie pamiętam loginu  Nie pamiętam hasła Nowy link aktywacyjny
Ta strona używa plików cookie zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Jeżeli nie wyłączyłeś COOKIES w Swojej przeglądarce, nasza strona będzie używała ich zgodnie z ogólnie przyjętymi standardami sieciowymi. Ich celem jest identyfikacja komputera użytkownika w celu szybszego dostępu do niezbędnych zasobów oraz w celu gromadzenia danych statystycznych.